Faceci lubią gadżety, a Fleshlight Launch na pewno spodoba się Waszym, tak jak spodobał się mojemu. Firma Fleshlight specjalizująca się, jakby to ująć, w replikowaniu fragmentów kobiecych ciał, na 20. lecie istnienia stworzyła urządzenie, które imituje aksamitną w dotyku waginę lub anusu i do tego się porusza! Niby nic, ale w połączeniu z okularami VR efekt, jak twierdzi mój luby, jest całkiem wiarygodny.

Czy jestem zazdrosna? Hmm….

Żeby wreszcie dotrzymał mi kroku

Na pewno podpowiem, że jest coś w ofercie Fleshlight, co poprawiło nasze relacje. Nazywa się to Stamina Training Unit – czyli urządzenie treningu wytrzymałości. Dostępne w kilku wersjach – od takiej, jakby to ująć „nijakiej”, czyli nie naśladującej żadnej części ciała, po standardową waginę i standardowy anus. Tu nie ma o co być zazdrosną, bo dzięki Stamina Training Unit Twój partner będzie dłużej sprawny i gotów dla Ciebie. Od Fleshlight Classics różnią się one przede wszystkim wnętrzem. Classics są gładkie, natomiast Stamina Training Units mają karbowaną powierzchnię, która mocniej pobudza – stąd i „trening” jest trudniejszy. Poza tym oryginalna seria Fleshlight Classics dostępna była również w wersji z ustami kochanki, za to nigdy jej częścią nie była ta wersja „nijaka”. No dobrze – firma nazywa ją „Pure” czyli „Czystość”, choć dla mnie to bardziej dziurka od klucza.

Do wspólnej zabawy

Do wspólnych zabaw preferujemy Fleshskins. Ma kształt kastetu, który umożliwia pewny chwyt. Podręczna – dosłownie – wagina, która idealnie sprawdzi się zarówno w trakcie gry wstępnej, jak i podczas samotnych zabaw. Dodatkowo Fleshskin jest wykonana z błękitnego, przezroczystego materiału Blue Ice, więc dodatkowo mamy doskonałe bodźce wizualne. Z tego samego materiału zresztą zrobione są masturbatory Fleshlight Turbo Thrust i Ignition. Z tą różnicą, że ich zadaniem jest symulowanie fellatio – czyli seksu oralnego. Wyglądają niesamowicie i można je postawić na półce, jako modernistyczną rzeźbę i nikt się nie zorientuje do czego służą. Zresztą zapewne pamiętacie, że lubię zostawiać swoje zabawki na widoku.

Fleshlight na wczasy

Teraz nawet na wczasy zabieramy coś z kolekcji Fleshlight – choć ze względu na ograniczenia ilości bagażu nie pakujemy dużych masturbatorów. Jednak zawsze znajdzie się miejsce na nową zabawkę Fleshskin albo klasycznego Quickshota. Jego nazwa dość wiernie oddaje skuteczność – sami sprawdźcie! Rozmiar i wykonanie tego niedużego masturbatora sprzyjają dyskrecji i higienie. Przezroczysty materiał, z którego go wykonano, pozwala mi dokładnie obserwować to, co robię z moim partnerem. A może właściwiej byłoby napisać – co mu robię.

Kolejna propozycja jest przezroczysta niczym szkło, a w dotyku tak delikatna, jak ludzka skóra. Ice, co o nim mowa, ma złożoną budowę wewnętrznego kanału – więc jeżeli chodzi o wrażenia, to przypominają bardziej Fleshlight Girls niż Stamina Training Units. Tak czy siak – masturbator godny uwagi.

Wracając do wczasów – to z myślą o wyjazdach, Fleshlight oferuje jeszcze dwie zabawki dla mężczyzn. Fleshlight Flight w wersjach Pilot i Aviator. Oba są mniejsze od tradycyjnych masturbatorów firmy, dostępne w mniej rzucającym się w oczy opakowaniu. Po zamknięciu nieco przypominają większy dezodorant. No… sporo większy, ale dezodorant. Choć na drogę zabrałabym dla niego raczej Pilota – Flight Aviator, ponieważ ma przezroczystą obudowę, więc nie będzie udawał czegoś, czym nie jest.

Podobna myśl zapewne przyświecała twórcom Fleshlight Go – choć może nieco odwrotnie – bo to właśnie Go był pierwszy. „Dla mężczyzny w drodze” – głosi hasło reklamowe i fakt, mamy sporo mniejszą wersję Fleshlight Classic. Ponadto wewnętrzny kanał nie jest gładki przez co wywołuje znacznie intensywniejsze wrażenia. Natomiast sam masturbator Go wykonany jest z klasycznego, bardzo przypominającego w dotyku skórę, materiału SuperSkin dokładnie tak samo, jak Classic oraz Fleshlight Girls. Jego skład jest ściśle tajny, chronionym patentami. Wiadomo o nim niewiele, poza tym, że jest wolny od ftalanów – które, choć stosowane są jako środki uelastyczniające, są także podejrzewane o toksyczność. Poza tym jest to mieszanka olejów mineralnych i polimerów gumy.

Fleshlight Girls

Do tej pory pisałam o rozmaitych zabawkach erotycznych, co do których trudno poczuć jakąś zazdrość. Jednak dla Fleshlight masturbatory mniej lub bardziej nie przypominające rzeczywistej waginy lub anusa to tylko rozgrzewka. Gra wstępna można by rzec. Firma ta bowiem wyspecjalizowała się w odwzorowywaniu części intymnych najpopularniejszych gwiazd filmów pornograficznych.

Fleshlight zaprasza do swojego studia takie gwiazdy porno jak Stoya, Adriana Chechik, Teagan Presley, Tera Patrick czy Dominika, i wykonuje kopie ich wagin, a czasem także anusów uzupełniając je wewnętrznymi kanałami o najróżniejszych wersjach drażniących pierścieni, wypustek, pagórków. Tak powstają Fleshlight Girls. Muszę przyznać, że jakość odwzorowania zewnętrznych szczegółów jest niesamowita. Wewnętrzne wargi tych wagin oddają niesamowicie detale budowy wagin aktorek, które użyczyły firmie podobizn swoich intymnych części firmując Fleshlight Girls swoimi nazwiskami i podpisami. Początkowo wykonywano je tradycyjnymi metodami używając gipsowych form, jednak uzyskane efekty nie były zadowalające i począwszy od współpracy ze znaną amerykańską aktorką Stoyą zaczęto wykorzystywać cyfrowe skanowanie i modelowanie w 3D. Wnętrza kanałów – de facto przede wszystkim to one są odpowiedzialne za stymulację – są projektowane indywidualnie dla każdej z gwiazd, choć w żadnym stopniu nie są kopią wnętrza pochwy.

Zdalny seks przez Internet

Czy jestem zazdrosna o Fleshlight Girls? A czy można być zazdrosnym o fragment kogoś innego? Miłość to więcej niż seks i ciało. Tak samo zazdrość. Zabawki Fleshlight poprawiły nasz seks i go urozmaicają. Niektóre wynalazki firmy – takie jak Kiiroo i Onyx mogące przekazywać wzajemną stymulację na odległość – mogą okazać się ratunkiem dla par, które nie mogą spotkać się twarz w twarz. Zatem, gdy myślę o Fleshlight cieszy mnie, że żyjemy w XXI wieku, w którym kobiety mogą cieszyć się seksem na równi z mężczyznami, gdy możemy sobie nawzajem mówić o tym, co sprawia nam przyjemność i razem przeżywać orgazmy. Zabawki takie, jak Fleshlight to radosna część bycia dorosłym w obecnych czasach. Podsumowując -  nie, zdecydowanie nie jestem zazdrosna. Za