Z czym Wam kojarzy się luksus? Mi na myśl przychodzi piękny pokój z białą, marmurową podłogą, szklanymi meblami, lustrami i kryształowym żyrandolem. Coś w tym jest, że szkło jest pewnym odzwierciedleniem wytworności i elegancji.

Dziś właśnie chciałabym napisać kilka słów o czymś luksusowym i… zmysłowym. Domyślacie się już, co mam na myśli? Seksowna bielizna uszyta z jedwabiu? Cóż… może być, ale dziś opowieść jest o czymś zupełnie inne.


Szklane gadżety erotyczne

Subtelność i delikatność są w cenie, ale czy nie macie czasem ochoty na coś konkretnego? Jeśli tak to zdecydowanie powinnyście wypróbować szklane dildo. Oferta sklepów pęka w szwach od ilości dostępnych produktów, dzięki czemu każda z nas znajdzie coś szczególnego tylko dla siebie.


Po pierwsze: podstawy

Co powinnyście wiedzieć na początek? Z całą pewnością to, że szkło jest przede wszystkim hipoalergiczne, więc nie grożą Wam żadne problemy skórne. Ponad to szkło daje możliwość korzystania ze wszystkich rodzajów lubrykantów. Nawet ten na bazie silikonu nie zaszkodzi takiej szklanej zabawce, co otwiera kolejne możliwości w trakcie kąpieli. Ja w wannie często korzystam z Icicles - No. 8 niebieskiego lub Icicles - No. 29 również niebieskiego.

Icicles - No. 8Icicles - No. 29



Ich niepozorność idealnie mi pasowała do takich eksperymentów. No. 8 jest bardziej niewinny, gładki i delikatny, ale idealnie pasuje mi to podczas kąpielowej sesji, natomiast No. 29 posiada więcej wypustek, co znacznie podkręca atmosferę.

Warto również podkreślić, że szkło, z którego wyprodukowane są te gadżety, jest niezwykle wytrzymałe. Nie rysuje się, nie matowieje i nie powinno stłuc się nawet przy upadku. Z tym ostatnim to bym jednak uważała… Widziałam kilka testów i podsumowując: lepiej nimi nie rzucać. Jednak sam fakt takiej wytrzymałości jest dla mnie dużym plusem, ponieważ płacę raz i mam towarzysza na wiele lat. Przykładem może być Icicles - No. 75 różowy. Dostałam go w prezencie na walentynki (luby sugerował się jego pięknym kształtem). Stanowi on moją zabawkę, ale i pamiątkę.
Icicles - No. 75

Po drugie: kolory, faktury i kształty

Niektóre dostępnych na rynku gadżety ze szkła są całkowicie transparentne, jak na przykład 50 Shades of Grey - Glass Massage Wand. Inne z kolei stanowią połączenie wielu mieniących się barw (Glas - Rose Nubby fioletowy) lub są wykonane po prostu z barwionego szkła, jak to widzimy w przypadku Icicles - No. 29 niebieski.

50 Shades of Grey - Glass Massage WandGlas - Rose NubbyIcicles - No. 29

Barwy to jedynie aspekt wizualny, a co z doznaniami? Tutaj należy wspomnieć kilka słów o ich różnorodności w kwestii kształtu i faktury. Dla każdego coś innego. Ja wolę, gdy moje dildo ma mniej oczywisty kształt. Icicles - No. 43 różowy jest modelem, który jest uroczy w swym wyglądzie. Cukierkowy róż i to serduszko…
Icicles - No. 43

Długo trzymałam go w szklanym wazonie w salonie tym sercem ku górze i jestem pewna, że nikt nie domyślił się, co robię tą ozdóbką wieczorami. Natomiast można znaleźć gadżety o bardziej fallicznych kształtach, które swym wyglądem od razu zdradzają swoje przeznaczenie.

Glas - Spiral niebieski jest na sztorc postawionym, prostym penisem, gdzie widzimy wyraźnie zaznaczoną żołądź – surowy i zasadniczy, z kolei Icicles - No. 53 różowy jest bardziej subtelny, lekko przekrzywiony, ale to wciąż namiastka męskiego członka.

Glas - SpiralIcicles - No. 53



Można znaleźć również dildo, które jest umiejscowione pomiędzy jedną kategorią a drugą: Glas - Purple Rain Ribbed fioletowy. Purple Rain Ribbed ma kształt falliczny, ale nie jest już aż tak oczywisty, do tego wyposażono go w dość duże okręgi, które pomogą w masażu okolic punktu G.
Glas - Purple Rain Ribbed

I tym sposobem zbliżamy się do największej przyjemności: gładkości i struktury. Jak już wspomniałam, te gładkie gadżety lubię używać w kąpieli, ale największą frajdę sprawiają mi te wszystkie wypustki, które ktoś tak sprytnie poumieszczał w różnych, strategicznych punktach tych zabawek. Samo karbowanie takiej zabawki już podnosi poziom doznań. Do tego warto w tym miejscu podkreślić, że szklane dildo działa jedynie dzięki sile mięśni użytkownika, co za tym idzie to Ty nadajesz tempo całej zabawie, a te wszystkie ekstra dodatki tylko Ci w tym pomogą.


Po trzecie: cała niezwykłość szkła

Chcę, aby w tym miejscu każda z Was poczuła się wyjątkowa wiedząc, że szklane dilda są wykonywane ręcznie. Egzemplarz, który być możesz trzymasz teraz w dłoni, jest niepowtarzalny i został pieczołowicie wykończony z myślą o Twojej rozkoszy (mnie osobiście ta myśl bardzo kręci).

Dodatkowo zabawki wykonane ze szkła są cięższe niż te klasyczne, co sprawia, że niewiele siły musisz użyć, aby osiągnąć zamierzony efekt. To jest naprawdę duży plus, ponieważ wystarczy przesuwać powoli taką zabawkę po swojej clitoris, a jej ciężar i wypustki zrobią całą resztę.

No i oczywiście szkło daje dość duże pole do popisu w zabawie ciepło/zimno. Jeśli nie zachwycają Was dodatkowe bodźce temperaturowe to pamiętajcie, aby swoje szklane dildo przed zabawą zostawić na kilka chwil w misce z ciepłą wodą. Dlaczego? A no dlatego, że szkło przyjmuje temperaturę otoczenia i właśnie taką będzie miało wyjęte z szuflady. Nasze miejsca intymne odbiorą ją raczej, jako chłodną (taka złota rada starej wyjadaczki). Natomiast jeżeli skrajne temperatury Was kręcą to zachęcam to działania. Szkło jest hartowane, więc nie pęknie nawet jeśli rozgrzane wrzucicie je do lodu. Idealną sytuacją byłoby użytkowanie dwóch gadżetów jednocześnie: jednego schłodzonego, drugiego ogrzanego – uwierzcie mi, to jest jazda bez trzymanki.



Po czwarte i ostatnie: ono dba o Ciebie, a Ty zadbaj o nie

Szkło jest wyjątkowo łatwe w czyszczeniu. Ja swoje szklane dilda zawsze myję po zabawie (co jest raczej oczywiste) i zwyczajowo płuczę je tuż przed. Jedyne na co uczulam to ich śliskość w kontakcie z wodą. Trzeba uważać, aby podczas mycia nie wyślizgnęło się z dłoni w szczególności, gdy ma na sobie pozostałości lubrykantu. Dildo może i nie pęknie, ale o umywalkę nie byłabym już taka spokojna.

Ostatnia kwestia to przechowywanie. Chciałabym Wam napisać, że posiadam specjalną szkatułę wyściełaną czerwonym aksamitem, a w niej znajduje się cała moja kolekcja szklanych cudeniek. No cóż, nie mam ani aksamitu ani tym bardziej szkatuły. Jednak zadbałam o to, aby każdy mój szklany przyjaciel miał swój własny woreczek i właśnie w taki sposób je przechowuję. Niby producenci zapewniają, że są one odporne na zarysowania i odpryski, ale wole na nie dmuchać, aby zostały ze mną, jak najdłużej.